niedziela, 25 kwietnia 2010

_U_L_I_Z_A_N_A_

Ulizana paliła
mocne papierosy
była starą panną
przez miłość wyśmianą
wciąż ulizywała
swoje włosy
wten sam sposób
wiązała końskie warkocze
panicznie bała się metamorfozy
więc całe życie mieszkała w
tym samy budynku
przy tej samej ulicy
na przekór w ciasnej kawalerce!
nie uzywała pudru ani szminki
na plastikowe papiloty
nakręcała włosy
grzywkę dzieliła na pojedyncze
kosmyki liczyła je
i dzieliła jak swoje ciasto biszkoptowe
kawałek po kawałku
pieczałowicie ulizywała
gładziła je jak po grzbiecie
swoje cztery stare koty
rozmawiała ze sobą
z telewizorem
z głuchym telefonem
czasem uzalała się nad sobą
i nad swoim losem
ale nie chciała żadnej zmiany
była nie z teraz
i nie z jutra
mówiono tylko że po pewnej nocy
gdy wstała rano wypadły jej wszystkie włosy
nie miała już kogo darzyć pielęgnacją
więc zniknęła ze sobą wczoraj
a dziś już nikt jej nie pamięta
nikt jej nie widział
nie słyszał tez nic nikt
tylko kilka jej kotów
wciąz po ulicy się pałęta

2 komentarze:

  1. Ciekawy ten wiersz, często tak jest, że ktoś z znika, odchodzi, a my sobie nawet nie zdajemy z tego sprawy, smutne i takie rzeczywiste...

    OdpowiedzUsuń