ostatnie dni to
nieprzespane sny
niedojedzony obiad
rachunek ze sklepu niezbyt wysoki
ale może za drogi
zaciasne rękawiczki i niewygodne buty
czekanie do czwartej nad ranem na ironii wielki cud
suche pranie ale pogniecione
schody w dół a pod górę brak tchu
lekki mróz promień słońca
pytające twarze szyderczy wzrok
brak kontaktu z rzeczywistością
milcząco
nie ten smak znów w posiłku
grzywka znów nie w tę stonę
ten sam komentarz do wpisu
jeszcze dziewięć
dziewięć jak ten słaby musical
co spremierował się wczoraj
za mocno przypudrowany reklamą
opieram się podpieram pomagam
i zabieram
czekam na ironii wielki cud
do czwartej nad ranem
może powinienem wyprać te spodnie
buty wreszcie zawiązać
a sweter oddać na paragonie
wykasować z pamięci głupie
bez sensu nieważne w telefonie
narzucam chociaż nie chcę
wybiega to ze mnie
niech ugryzę się w język
jak pięknie i niepięknie
głowa w lewo w prawo
czysto i brudno
tam biednie tu bogato
bilety są ulgowe ale
nikt ich nie sprawdza
kasuję go mimo to
podobno uczciwość popłaca
czekam więc na swoją kolej
czekam na ironii cud
do czwartej nad ranem
czy to dziś będzie ten moment
może teraz to się stanie
I jak stało się ?
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń