stoję w kolejce w lidlu
przede mną cyganka
cyganka ale nie w sukni falbaniastej
wymachująca rękoma i biodrami
nie w rytm muzyki romskiej
cyganka w kurtce czarnej puchowej
odbiera starą komórkę
milknie bip bip
mówi coś po słowacku
obok mała cyganka wierci się
chce szybko dostać swoje czipsy
niech stara zapłaci i do domu
przed telewizor
na taśmie leżą jeszcze desery z bitą śmietaną
za siedemnaście eurocentów
bierze je każdy bo najtańsze
dla małej cyganki to jak prezent na gwiazdkę
mała zawiesza na mnie wzrok
oczy cygańskie są zawsze takie same
to coś pomiędzy szaleństwem, dziwactwem i cwaniactwem
specjalnie patrzę na białą kurtkę w geometryczne wzory tej małej
oczywiście brudna z żółtymi plamami
można się było tego spodziewać
mała nie ukrywa swojej chęci jak najszybszego pochłonięcia
paczki promocyjnych czipsów
jest niecierpliwa
matka cyganka płaci z bólem zaglądając na dno dziurawego portfela
jest zła że znowu nie starczy jej na fajki i flaszkę
stary cygan w domu ją za to zjebie i będzie musiała dawać się mu całą noc
kiedy on nigdy nie chcę tego robić z gumą
dla niego nie ma dyskusji
za to ma parę flaszek piwa albo tanią mocną wódę ewentualnie fajki na cały dzień, więc bilans jest jasny
libacja z innymi romami z cygańskiego getta w starej kamienicy gotowa
a ona z nerwów chudnie i chudnie
bo nie wie czy kiedy następnej nocy ją przeleci
nie wpadnie
a z piątym dzieckiem cygańskim już nie da rady
jej organizm jest już i tak na tyle wyssany na tyle wyczerpany
w całokształcie zaniedbany
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz