niedziela, 6 lutego 2011
.domokrążcy.
pojawia się kobieta z kobietą
od drzwi do drzwi.
chodzą z ulotkami z reklamą tv
z nowym kosciolem z garnkami z plytami.
Halo dzień dobry czy ma pan pani chwilę.
Puk Puk kto tam czy możemy wejsć.
Zaglądają przez judasz namolnie.
Na tym osiedlu chodzą od kilku tygodni.
Czego znowu?
Już mówilem, że nie chcę dziękuję.
Handel obnosny oferta cykliczna zachęta.
Usmiechnij się gdy otworzą ci drzwi\
idziesz do nieznajomych
najważniejsze jest pierwsze wrażenie
popraw sobie na powiekach cienie.
Garb na plecach wyprostuj.
Psy szczekają na nie z zajadloscią,
a to przecież nie przyjemnosci.
To prawie jak powolanie
i wizyta duszpasterska,
ale tu nikt nie chce isć do raju.
Każdy ma satelitę przy balkonie.
Blok jest nimi wręcz oblepiony.
A tu plot i znowu groźny pies po lewej.
Nic tu po nas.
Szwędamy się to tu to tam.
Od domu do domofonu.
Od bramki do drzwi od klatki.
Halo zamknięte. Cicho.
Może nas slyszeli.
Sledzę zza firanki, w którą stronę poszli.
Oni patrzą się w okna.
Czuję jakby wlasnie w to moje,
Jakby na mnie.
Odsuwam się w gląb pokoju.
Giną zaraz w bramie.
Tam skąd przyszli idą.
Bezpańsko z nikąd.
od drzwi do drzwi.
chodzą z ulotkami z reklamą tv
z nowym kosciolem z garnkami z plytami.
Halo dzień dobry czy ma pan pani chwilę.
Puk Puk kto tam czy możemy wejsć.
Zaglądają przez judasz namolnie.
Na tym osiedlu chodzą od kilku tygodni.
Czego znowu?
Już mówilem, że nie chcę dziękuję.
Handel obnosny oferta cykliczna zachęta.
Usmiechnij się gdy otworzą ci drzwi\
idziesz do nieznajomych
najważniejsze jest pierwsze wrażenie
popraw sobie na powiekach cienie.
Garb na plecach wyprostuj.
Psy szczekają na nie z zajadloscią,
a to przecież nie przyjemnosci.
To prawie jak powolanie
i wizyta duszpasterska,
ale tu nikt nie chce isć do raju.
Każdy ma satelitę przy balkonie.
Blok jest nimi wręcz oblepiony.
A tu plot i znowu groźny pies po lewej.
Nic tu po nas.
Szwędamy się to tu to tam.
Od domu do domofonu.
Od bramki do drzwi od klatki.
Halo zamknięte. Cicho.
Może nas slyszeli.
Sledzę zza firanki, w którą stronę poszli.
Oni patrzą się w okna.
Czuję jakby wlasnie w to moje,
Jakby na mnie.
Odsuwam się w gląb pokoju.
Giną zaraz w bramie.
Tam skąd przyszli idą.
Bezpańsko z nikąd.
czwartek, 27 stycznia 2011
niesmak.
Andrzej w sylwestra
kupowal co roku
najwięcej petard z calego osiedla.
w tym roku jedna z nich
ta największa
nie odpalila.
nie mógl darować
że to ta najdroższa
i nie dziala
lont się nie odpala.
miala być przecież najlepsza.
gdy ze zdziwionym
" co jest k****?!" na ustach
poszedl zobaczyć
co poszlo nie tak
ona wystrzelila
prosto w jego twarz.
mial czwórkę dzieci
i czterdziesci szesć lat.
kupowal co roku
najwięcej petard z calego osiedla.
w tym roku jedna z nich
ta największa
nie odpalila.
nie mógl darować
że to ta najdroższa
i nie dziala
lont się nie odpala.
miala być przecież najlepsza.
gdy ze zdziwionym
" co jest k****?!" na ustach
poszedl zobaczyć
co poszlo nie tak
ona wystrzelila
prosto w jego twarz.
mial czwórkę dzieci
i czterdziesci szesć lat.
piątek, 21 stycznia 2011
specjalne okazje.
na specjalne okazje
na segmencie
za drzwiczkami ze szkla
staly kieliszki do szampana
ze zlotym zdobieniem
caly zestaw do kawy
z dwunastoma filiżankami talerzyki
deserowe posrebrzane widelczyki
z trzema ząbkami i lyzeczki
a w cukiernicy na nóżce
kilkanascie sztuk cukru w kostkach.
niczego nie wolno zza drzwiczek
bylo dotknąć bo każda rzecz
symetrycznie ustawiona.
cukru w kostkach pod żadnym pozorem
nie dotykać broń Boże.
to byl zestaw dla gosci. wystawa.
elemencik dekoracji, wystroju wnętrza.
chociaż, gdy goscie już raz
na parę miesięcy, raz na parę lat
niespodziewanie się pojawili
nikt nie dbal o to
w jakich filiżankach kawę będą pili.
tak staly kieliszki i filiżanki
od kilkunastu lat.
tam gdzie bylo ich miejsce.
tam gdzie mialy stać.
Tadeusz spędzal kolejnego sylwestra
z Haliną na kanapie
oglądając na niebie nieswoje
sztuczne ognie.
Spytal ją czy nie napiliby się
szampana z tych kieliszków.
z segmentu.
mamy przecież specjalną okazję.
ona odparla mu, że
nie będzie ich potem zmywać,
żeby jeszcze którys potluc
i uszczuplić komplet.
powiedziala, że są one są po to
by tylko na nie popatrzeć.
na segmencie
za drzwiczkami ze szkla
staly kieliszki do szampana
ze zlotym zdobieniem
caly zestaw do kawy
z dwunastoma filiżankami talerzyki
deserowe posrebrzane widelczyki
z trzema ząbkami i lyzeczki
a w cukiernicy na nóżce
kilkanascie sztuk cukru w kostkach.
niczego nie wolno zza drzwiczek
bylo dotknąć bo każda rzecz
symetrycznie ustawiona.
cukru w kostkach pod żadnym pozorem
nie dotykać broń Boże.
to byl zestaw dla gosci. wystawa.
elemencik dekoracji, wystroju wnętrza.
chociaż, gdy goscie już raz
na parę miesięcy, raz na parę lat
niespodziewanie się pojawili
nikt nie dbal o to
w jakich filiżankach kawę będą pili.
tak staly kieliszki i filiżanki
od kilkunastu lat.
tam gdzie bylo ich miejsce.
tam gdzie mialy stać.
Tadeusz spędzal kolejnego sylwestra
z Haliną na kanapie
oglądając na niebie nieswoje
sztuczne ognie.
Spytal ją czy nie napiliby się
szampana z tych kieliszków.
z segmentu.
mamy przecież specjalną okazję.
ona odparla mu, że
nie będzie ich potem zmywać,
żeby jeszcze którys potluc
i uszczuplić komplet.
powiedziala, że są one są po to
by tylko na nie popatrzeć.
sobota, 18 grudnia 2010
NA wpół SURowa
Wojciech znowu nie mial dobrego nastroju.
ZNowu, bo na obiad czwarty raz z rzędu
w tym tygodniu byla wątróbka.
Wbijal w nią zęby, chociaż byla trochę surowa.
Mielil ją, mielil i wypluwal zmaltretowaną
z powrotem na talerz. Czasem z trudem
polykal te mniejsze kawalki, zamykając przy tym powieki,
gdy przebiegaly po jego plecach peletony dreszczy.
Popijal lapczywie wodę z cytryną i cukrem,
co osiadal nierozpuszczony na dnie.
Wojciech czul się glodny, niezadowolony, jakos źle.
W pracy też nic mu się nie chcialo.
Z nikim nie rozmawial, każdego obojętnie mijal,
fabryczną rutynę przewijal.
Byl to dzień niezdecydowany, senny, niedojedzony.
Wojciecha zaczepila wtedy za ramię " pani starsza"- Danuta.
Danuta wszędzie chodzila z papierosem.
Podobno zaczęla palić, gdy ukończyla jedenascie lat.
W kapeluszu mierzyla metr szesćdziesiąt dwa.
Od kilku lat jej noworocznym postanowieniem
bylo rzucić palenie.
Zapominala o nim zaraz po nowym roku, ale
caly czas nosila przy sobie cos slodkiego
dla zabicia glodu.
Mówi do Wojciecha, żeby poczęstowal się jej czekoladą.
Z kieszeni wyjmuje w szeleszczącym papierze napoczętą tabliczkę.
Wojciech wyciera palce w spodnie i zjada dwa kawalki.
Z glodu już prawie mdlal, obraz mu się rozmazywal, tracil kolor,
dwoil się i troil.
Teraz jest mu ciut lepiej.
Czekolada ma gorzki smak. Są w niej kawalki pomarańczy.
Jedne suszone, inne jeszcze żywe, nasączone skondensowanym sztucznym aromatem.
Wojciech zjadl podarowany kawalek. Podziękowal.
Nie wiedzial tylko czemu " pani starsza" częstowala go slodkosciami.
Przecież jesli dala mu cos, to powinna czegos chcieć.
Nic dzisiaj nie ma za darmo.
Nie ma przyjaźni, usmiechów, uprzejmosci.
Dzis są interesy, kontakty, znajomosci.
Mijal jednak Danutę caly dzień. Ona tylko się usmiechala.
Niczego nie chciala.
Wojciech w nocy nie mógl zasnąć. Męczyla go zgaga. Obficie przelykal slinę.
Lapal powietrze, aż dyskomfort po kosciach się rozejdzie.
Jednak leżąc w lóżku, doszedl do wniosku, że istnieją jeszcze dobrzy ludzie,
ludzie dobrej woli. Tacy, którzy wysylają sms-y o tresci POMAGAM dla biednych dzieci
z fundacji charytatywnych, prowadzonych przez ekskluzywne wlascicielki.
Takie osoby, które częstują obcych czekoladą, zaspokajając ich glód, nie chcąc niczego w zamian. Taka " pani starsza". Taka Danuta.
Usmiechnąl się w duchu Wojciech
i zasnąl pierwszy raz od wielu miesięcy spokojnym snem.
Rano koldra przykrywala nadal cialo Wojciecha.
Zwykle leżala na podlodze, a Wojciech skulony, drżal pokryty gęsią skórką.
Na obiad znowu byla wątróbka. Wojciech wbijal w nią tylko widelec.
Tak jakby chcial jej zrobić krzywdę. Zemscić się.
Dzis do pracy wyszedl glodny.
Spotkal tam znowu usmiechniętą Danutę.
Zaciągala się papierosem.
Zauważyl, że na jej paznokciach ostaly się resztki
fioletowego lakieru.
Teraz i on się do niej usmiechnąl.
Danuta urosla w jego oczach, jako osoba wielkiego serca.
Serdeczna i bezinteresowna.
Nigdy wczesniej nie postrzegal jej w ten sposób.
Danuta tym razem też zaczepila Wojciecha za ramię, ale
jednak spytala zachrypniętym glosem:
- Wojtkuuu mam do ciebie pytanie. Yyy, a wlasciwie to prosbę.
Czy móglbys mi pomóc...?, mam taki ogromny problem...
ZNowu, bo na obiad czwarty raz z rzędu
w tym tygodniu byla wątróbka.
Wbijal w nią zęby, chociaż byla trochę surowa.
Mielil ją, mielil i wypluwal zmaltretowaną
z powrotem na talerz. Czasem z trudem
polykal te mniejsze kawalki, zamykając przy tym powieki,
gdy przebiegaly po jego plecach peletony dreszczy.
Popijal lapczywie wodę z cytryną i cukrem,
co osiadal nierozpuszczony na dnie.
Wojciech czul się glodny, niezadowolony, jakos źle.
W pracy też nic mu się nie chcialo.
Z nikim nie rozmawial, każdego obojętnie mijal,
fabryczną rutynę przewijal.
Byl to dzień niezdecydowany, senny, niedojedzony.
Wojciecha zaczepila wtedy za ramię " pani starsza"- Danuta.
Danuta wszędzie chodzila z papierosem.
Podobno zaczęla palić, gdy ukończyla jedenascie lat.
W kapeluszu mierzyla metr szesćdziesiąt dwa.
Od kilku lat jej noworocznym postanowieniem
bylo rzucić palenie.
Zapominala o nim zaraz po nowym roku, ale
caly czas nosila przy sobie cos slodkiego
dla zabicia glodu.
Mówi do Wojciecha, żeby poczęstowal się jej czekoladą.
Z kieszeni wyjmuje w szeleszczącym papierze napoczętą tabliczkę.
Wojciech wyciera palce w spodnie i zjada dwa kawalki.
Z glodu już prawie mdlal, obraz mu się rozmazywal, tracil kolor,
dwoil się i troil.
Teraz jest mu ciut lepiej.
Czekolada ma gorzki smak. Są w niej kawalki pomarańczy.
Jedne suszone, inne jeszcze żywe, nasączone skondensowanym sztucznym aromatem.
Wojciech zjadl podarowany kawalek. Podziękowal.
Nie wiedzial tylko czemu " pani starsza" częstowala go slodkosciami.
Przecież jesli dala mu cos, to powinna czegos chcieć.
Nic dzisiaj nie ma za darmo.
Nie ma przyjaźni, usmiechów, uprzejmosci.
Dzis są interesy, kontakty, znajomosci.
Mijal jednak Danutę caly dzień. Ona tylko się usmiechala.
Niczego nie chciala.
Wojciech w nocy nie mógl zasnąć. Męczyla go zgaga. Obficie przelykal slinę.
Lapal powietrze, aż dyskomfort po kosciach się rozejdzie.
Jednak leżąc w lóżku, doszedl do wniosku, że istnieją jeszcze dobrzy ludzie,
ludzie dobrej woli. Tacy, którzy wysylają sms-y o tresci POMAGAM dla biednych dzieci
z fundacji charytatywnych, prowadzonych przez ekskluzywne wlascicielki.
Takie osoby, które częstują obcych czekoladą, zaspokajając ich glód, nie chcąc niczego w zamian. Taka " pani starsza". Taka Danuta.
Usmiechnąl się w duchu Wojciech
i zasnąl pierwszy raz od wielu miesięcy spokojnym snem.
Rano koldra przykrywala nadal cialo Wojciecha.
Zwykle leżala na podlodze, a Wojciech skulony, drżal pokryty gęsią skórką.
Na obiad znowu byla wątróbka. Wojciech wbijal w nią tylko widelec.
Tak jakby chcial jej zrobić krzywdę. Zemscić się.
Dzis do pracy wyszedl glodny.
Spotkal tam znowu usmiechniętą Danutę.
Zaciągala się papierosem.
Zauważyl, że na jej paznokciach ostaly się resztki
fioletowego lakieru.
Teraz i on się do niej usmiechnąl.
Danuta urosla w jego oczach, jako osoba wielkiego serca.
Serdeczna i bezinteresowna.
Nigdy wczesniej nie postrzegal jej w ten sposób.
Danuta tym razem też zaczepila Wojciecha za ramię, ale
jednak spytala zachrypniętym glosem:
- Wojtkuuu mam do ciebie pytanie. Yyy, a wlasciwie to prosbę.
Czy móglbys mi pomóc...?, mam taki ogromny problem...
wtorek, 9 listopada 2010
sobota, 6 listopada 2010
rozmowaWtoku
[ w przedziale pociągu do Krakowa, klasa 2]
odjeżdżalam
machalam mu.
i on mi też pomachal.
mówię mu dzis
-stój pomachasz mi.
-a dzis to na tym wietrze nie będę stal.
tu przyjeżdżam na truskawki rowerem
z domu aż.
za darmo to się je bierze.
ale tam gdzie nie dodalam żelfixu
musialam jeszcze raz przesmażyć.
zaraz przyjdziemy tylko pomachamy.
czekaj! przeczeszę się jeszcze.
[ wyciąga duży różowy grzebień
i male niebieskie plastikowe
okrągle lusterko.
jest za duże
by się w nim zmiescić
zobaczyć cokolwiek.
robi to tylko z przyzwyczajenia.}
widzial. pomachal.
byl w oknie. ucieszyl się.
tak machalam. spocilam się troszkę.
to Samborowo. ja się tu urodzilam.
mam gruszkę. mam pomarańczę.
a ja mam krzyżówki.
landrynki mam jeszcze .
platki owsiane sobie kupilam
na sniadanie. zaczynam dbać o linię.
bo mi już drugi raz nie odmacha.
otwieram paczkę
nie, nie chcę nic jesć tylko spróbuję.
wklada do buzi, smakuje, obslinia.
ty spróbuj. ja już nie pogryzę tego.
masz se weź. te biale.
no te większe weź.
o jest. mam już za dużo. na razie styknie.
wybieraj, resztę zostaw. dzięki.
o a co to?
nie wiem co to jest.
chce pani pożuć?
nie dziękuję.
smakuje jak paznokieć.
no już mi za gorąco jest. nie mogę tak.
tak rzeczywiscie zaczyna się robić cieplo.
ale to jest nawet dobre, tylko że twarde.
to już nie na moje zęby.
co kupilas za gazetkę?
Twoje Imperium?
Tina! pokaż poczytam horoskop.
ja jestem panna, ciekawe co mi dolega.
to znaczy zamężna, ale spod znaku.
mam zlotą obrączkę na palcu.
która godzina?
( na opaslej ręce czarny zegareczek z malutką tarczą.
klasyk classic everlastink.
pociąg hamuje przed stacją)
och! moje bakalie!
wszystkie się rozsypaly po podlodze.
zbieraj póki ktos nie wejdzie
o! tam pod siedzeniem
jest jeszcze jedna
a tu ta biala
twarda nie do zgryzienia.
podmuchaj.
jeszcze podróż dluga.
jeszcze sobie zjemy.
konkurs traf nagrodę
i zgarnij wymarzone gadżety
lub pieniądze!
Kasia Cichopek ci pomoże.
oj dużo ludzi idzie
oj będziemy musieli się sciesnić.
dalej dalej bardzo prosimy.
bo ja będę zaraz bardzo brzydko robić
to uciekną!
( smieje się ochoczo)
ja mam chyba tarczycę.
mam tarczycy nadczynnosć powiem więcej.
Tina mówi, że jak swędzą stopy
to to są objawy.
to ja to mam, czuję to.
no tak taka prawda.
dobra gazeta ta Tina.
bardzo ciekawe rzeczy.
a co jesć żeeby obniżyć cisnienie?
musimy zmienić dietę.
slone wyrzucić i tluste
i nic nie będziemy jesć tylko czekać
na kostuchę, ani mi się sni.
ja to czytalam.
jak zajedziemy to będziemy pić kawę?
no nie! żebysmy tańczyly calą noc?
ja to lubię tańczyć!
kocham Szopena.
ja się boję jak on tak jedzie
tym pociągiem, jak tak hamuje na gwalt!
a a a a a !
cholera niee...!
( walizka spada z pólki na kobietę)
to jeszcze ja czy już nie ja?!
rozbilas mi glowę idiotko
po co ją tam wepchalas?! mówilam cii!
moje okulary, zgniotlas mi nos i piersi,
no jak ja teraz wyglądam.
nie wybaczę ci tego, jeszcze zamek poszedl
zaraz wszystko wyleci. mówilam ci
żebys jej tam nie kladla, że spadnie.
rozsypaly się twoje bakalie!
już ich nie zjesz.
dalej będziesz taka gruba, a twój stary
w oknie ci już nie pomacha.
zobaczysz.
tak bym chciala jeszcze kogos pokochać
przytulić się.
ja nie jestem szczęliwa.
mi brakuje mężczyzny.
córka siedzi gdzies w Anglii. nawet nie zadzwoni sama
a jak ja dzownilam do niej i ten zięć odebral,
to potem jej nawet nie przekazal, że dzwonilam.
tak on jest.
on to wogóle taki jest, że szkoda slów, strach się bać
ale takiego sobie wzięla to niech sobie z nim siedzi
niech se go ma.
a ja sama, taka.
- ale tamtem przecież się nadawal.
kandydat taki jak chcialas!
- no wiesz co ! tamten to nawet buzi bym nie dala,
tak mu z ust smierdzialo.
dziadek o lasce. nawet nie wie gdzie ma przód, a gdzie tyl.
kasy też nie ma.
- a no to jakiego ty chcesz. ubzduralas sobie. idealu szukasz.
- a jakiego tam idealu! ja chcę chlopa, ale moze być o lasce.
niekoniecznie musimy uprawiać seks. może być calus i przytualnie.
ale żeby mial kasę. bo ja mam renty pincet zloty, a dorobić nie mogę,
bo kręgoslup mnie boli, szybko się męczę. moglam sprzątać i gotować
u nowobogackich, ale oni to same takie wykwintne rzeczy chcę, że
ja się nie znam na takich przepisach. jeszcze jak zrobię co nie tak
to się zdenerwuje i wytknie, że niedoprawione. a na sprzątanie to też
ciężko. ja nie dam rady odkurzać. zaraz mnie boli.
dziecko moglam pilnować male, ale to też odpowiedzialnosć. ja z tym kręgoslupem
takiego nie upilnuje, a pieniądze też male.
ale czy tak trudno o czystego, schludnego, dobrze wyglądającego partnera dla mnie?
ale byleby kasę mial. może być po dziewięćdziesiątce, to szybciej w kalendarz kopnie
mam cukierki CZTERY rożne smaki!
pomarańcza
cytryna
orange
i lemon.
smacznego.
slyszalam, że ostatnio w toj toju
tym na dworcu
tym malym co za wstęp do niego
dwóch zlotych nie wrzucasz
to się ktos powiesil.
i że rozkladające się zwloki tam znaleźli
ale kto to znalazl!
że jakas wycieczka niemiecka
autokarem rejsowym
postój sobie zrobila. no i wejsć nie mogli
nie dali za wygraną jak to Niemcy
a tu trup.
zgnile cialo.
smród.
o taka opinia pojdzie w swiat.
taki wstyd.
że u nas tak już jest źle
że ludzie w toj toju wieszają się
kończą życie.
to przykre.
a kobiety w kasach mówily,
że tam tyle czasu zajęte i zajęte,
że otworzyć nie można,
że ktos ma takie problemy gastrycznej natury.
ja to teraz już nawet w krzaki obok na siku pójdę,
ale tam to już nie wejdę.
na pewno nie!
mi się Bóg przysnil we snie
ale kazal mi nie mowić jak wygląda.
radzil tylko żebym ciągle szla na prawo.
na prawo.
na prawo.
na prawo.
a ja pamiętam taką piosenkę
to zanucę
hej wojenko lalala.
(dzwoni telefon, Nokia trwa w przekazywaniu polączenia)
ale co już u ciebie siedzi. jeszcze się nie pogodzili.
ona jest walnięta.
on powinien konkretnie,
że taka sytuacja
ale proszę ciebie
ale on powinien
tak czy siak
a nie raz tak raz tak
oni cię psychicznie wykończą
on będzie u ciebie siedzial
a ty mu masz dać pieniądze na wszystko?
z ciotką Haliną jedziemy do Skierniewic
muszę tam cos nie cos zalatwić
nie zalożylam tej sprawy
pieniądze w depozycie sądowym.
nie bylam w stanie napisać.
no, no
przynila mi się dzis Kasia
jakies paczki robila, pakowala
Paulina przy stole siedziala
jakby cos jadla.
i tak nie wiem co jest
no ona po prostu się przysnila
no czlowiek też dużo mysli
ale nie wiadomo jak jest
tez by się mogla odezwać
do Bolka często dzwoni ja wiem
aaa Jola Jola
ja wyczytalam w Tinie
jesli na dziecko
dofinansowanie do szkoly
jak dziecko nie dowidzi
to nawet czterysta zloty się należy
ale to bez względu
ciotki Haliny gazeta Tina tak Tina
jak ma dziecko grupę inwalidzką
nawet jak dochód przekracza
to możesz się ubiegać
tak tam pisze!
Tina gazeta
nie Twoje Imperium.
ja sam kupię
uwielbiam ją
tam są takie fajne porady
zlotówkę kosztuje i tam pisze
ja kupię i ci przywiozę
albo sama se kup
dobra to do wieczora
buziaki pa
( rozlącza się, brak kredytu na karcie.
minę ma skwaszoną, z grymasem)
tragedia u niej
musieli calą
kabinę prysznicową rozebrać
i rury wymienić
bo sąsiadowi zalewalo
ona go uderzyla pobila
pokaleczyla go
a on jej siekierą oddal
on tylko z buzią do niej
a ona z pazurami
przy wszystkich tak go pokaleczyla
i facet kawal chlopa
i tak pokaleczyla znowu
policją straszyla
ja to bym ją
tak w tylek kopnęla
żeby caly jej but wlazl
żeby do końca go poczula
on ma już nerwicę przez nią
u nich sajgon brud smród
pralkę mają a jak on nie upierze
to nic smród syf.
ona by chciala żeby to on robil.
Halinko jest za piętnascie trzecia
a my jeszcze obiadu nie jadly.
wyjmę chusteczkę do wytarcia rąk
mam taką nawilżaną, mokrą, antybakteryjną.
lubię je, jak ona ladnie pachnie.
same cukieraski mleczne, owocowe, które chcesz?
owocowe, dobrze.
kanapki z polędwicą
a schabowy na wieczór zostawimy
może wieczorem
w tesco jakąs bulkę kupimy
ależ mnie boli kręgoslup ja dziękuję.
nie smiecić.
( mówi oburzonym tonem z ustami zapchanymi kanapką)
ja nie mogę sobie dorobić
dla mnie to tylko różaniec i pod kosciól.
sąsiadów to ja nawet tutaj nie znam teraz.
nie lubię chyba mnie.
nawet na dzień dobry nie odpowiedzą.
pani mieszka w Warszawie
bo tu gdzie my mieszkamy
to można zarobić
jak sobie w nosie podlubię.
czuję, że kisnę.
odjeżdżalam
machalam mu.
i on mi też pomachal.
mówię mu dzis
-stój pomachasz mi.
-a dzis to na tym wietrze nie będę stal.
tu przyjeżdżam na truskawki rowerem
z domu aż.
za darmo to się je bierze.
ale tam gdzie nie dodalam żelfixu
musialam jeszcze raz przesmażyć.
zaraz przyjdziemy tylko pomachamy.
czekaj! przeczeszę się jeszcze.
[ wyciąga duży różowy grzebień
i male niebieskie plastikowe
okrągle lusterko.
jest za duże
by się w nim zmiescić
zobaczyć cokolwiek.
robi to tylko z przyzwyczajenia.}
widzial. pomachal.
byl w oknie. ucieszyl się.
tak machalam. spocilam się troszkę.
to Samborowo. ja się tu urodzilam.
mam gruszkę. mam pomarańczę.
a ja mam krzyżówki.
landrynki mam jeszcze .
platki owsiane sobie kupilam
na sniadanie. zaczynam dbać o linię.
bo mi już drugi raz nie odmacha.
otwieram paczkę
nie, nie chcę nic jesć tylko spróbuję.
wklada do buzi, smakuje, obslinia.
ty spróbuj. ja już nie pogryzę tego.
masz se weź. te biale.
no te większe weź.
o jest. mam już za dużo. na razie styknie.
wybieraj, resztę zostaw. dzięki.
o a co to?
nie wiem co to jest.
chce pani pożuć?
nie dziękuję.
smakuje jak paznokieć.
no już mi za gorąco jest. nie mogę tak.
tak rzeczywiscie zaczyna się robić cieplo.
ale to jest nawet dobre, tylko że twarde.
to już nie na moje zęby.
co kupilas za gazetkę?
Twoje Imperium?
Tina! pokaż poczytam horoskop.
ja jestem panna, ciekawe co mi dolega.
to znaczy zamężna, ale spod znaku.
mam zlotą obrączkę na palcu.
która godzina?
( na opaslej ręce czarny zegareczek z malutką tarczą.
klasyk classic everlastink.
pociąg hamuje przed stacją)
och! moje bakalie!
wszystkie się rozsypaly po podlodze.
zbieraj póki ktos nie wejdzie
o! tam pod siedzeniem
jest jeszcze jedna
a tu ta biala
twarda nie do zgryzienia.
podmuchaj.
jeszcze podróż dluga.
jeszcze sobie zjemy.
konkurs traf nagrodę
i zgarnij wymarzone gadżety
lub pieniądze!
Kasia Cichopek ci pomoże.
oj dużo ludzi idzie
oj będziemy musieli się sciesnić.
dalej dalej bardzo prosimy.
bo ja będę zaraz bardzo brzydko robić
to uciekną!
( smieje się ochoczo)
ja mam chyba tarczycę.
mam tarczycy nadczynnosć powiem więcej.
Tina mówi, że jak swędzą stopy
to to są objawy.
to ja to mam, czuję to.
no tak taka prawda.
dobra gazeta ta Tina.
bardzo ciekawe rzeczy.
a co jesć żeeby obniżyć cisnienie?
musimy zmienić dietę.
slone wyrzucić i tluste
i nic nie będziemy jesć tylko czekać
na kostuchę, ani mi się sni.
ja to czytalam.
jak zajedziemy to będziemy pić kawę?
no nie! żebysmy tańczyly calą noc?
ja to lubię tańczyć!
kocham Szopena.
ja się boję jak on tak jedzie
tym pociągiem, jak tak hamuje na gwalt!
a a a a a !
cholera niee...!
( walizka spada z pólki na kobietę)
to jeszcze ja czy już nie ja?!
rozbilas mi glowę idiotko
po co ją tam wepchalas?! mówilam cii!
moje okulary, zgniotlas mi nos i piersi,
no jak ja teraz wyglądam.
nie wybaczę ci tego, jeszcze zamek poszedl
zaraz wszystko wyleci. mówilam ci
żebys jej tam nie kladla, że spadnie.
rozsypaly się twoje bakalie!
już ich nie zjesz.
dalej będziesz taka gruba, a twój stary
w oknie ci już nie pomacha.
zobaczysz.
tak bym chciala jeszcze kogos pokochać
przytulić się.
ja nie jestem szczęliwa.
mi brakuje mężczyzny.
córka siedzi gdzies w Anglii. nawet nie zadzwoni sama
a jak ja dzownilam do niej i ten zięć odebral,
to potem jej nawet nie przekazal, że dzwonilam.
tak on jest.
on to wogóle taki jest, że szkoda slów, strach się bać
ale takiego sobie wzięla to niech sobie z nim siedzi
niech se go ma.
a ja sama, taka.
- ale tamtem przecież się nadawal.
kandydat taki jak chcialas!
- no wiesz co ! tamten to nawet buzi bym nie dala,
tak mu z ust smierdzialo.
dziadek o lasce. nawet nie wie gdzie ma przód, a gdzie tyl.
kasy też nie ma.
- a no to jakiego ty chcesz. ubzduralas sobie. idealu szukasz.
- a jakiego tam idealu! ja chcę chlopa, ale moze być o lasce.
niekoniecznie musimy uprawiać seks. może być calus i przytualnie.
ale żeby mial kasę. bo ja mam renty pincet zloty, a dorobić nie mogę,
bo kręgoslup mnie boli, szybko się męczę. moglam sprzątać i gotować
u nowobogackich, ale oni to same takie wykwintne rzeczy chcę, że
ja się nie znam na takich przepisach. jeszcze jak zrobię co nie tak
to się zdenerwuje i wytknie, że niedoprawione. a na sprzątanie to też
ciężko. ja nie dam rady odkurzać. zaraz mnie boli.
dziecko moglam pilnować male, ale to też odpowiedzialnosć. ja z tym kręgoslupem
takiego nie upilnuje, a pieniądze też male.
ale czy tak trudno o czystego, schludnego, dobrze wyglądającego partnera dla mnie?
ale byleby kasę mial. może być po dziewięćdziesiątce, to szybciej w kalendarz kopnie
mam cukierki CZTERY rożne smaki!
pomarańcza
cytryna
orange
i lemon.
smacznego.
slyszalam, że ostatnio w toj toju
tym na dworcu
tym malym co za wstęp do niego
dwóch zlotych nie wrzucasz
to się ktos powiesil.
i że rozkladające się zwloki tam znaleźli
ale kto to znalazl!
że jakas wycieczka niemiecka
autokarem rejsowym
postój sobie zrobila. no i wejsć nie mogli
nie dali za wygraną jak to Niemcy
a tu trup.
zgnile cialo.
smród.
o taka opinia pojdzie w swiat.
taki wstyd.
że u nas tak już jest źle
że ludzie w toj toju wieszają się
kończą życie.
to przykre.
a kobiety w kasach mówily,
że tam tyle czasu zajęte i zajęte,
że otworzyć nie można,
że ktos ma takie problemy gastrycznej natury.
ja to teraz już nawet w krzaki obok na siku pójdę,
ale tam to już nie wejdę.
na pewno nie!
mi się Bóg przysnil we snie
ale kazal mi nie mowić jak wygląda.
radzil tylko żebym ciągle szla na prawo.
na prawo.
na prawo.
na prawo.
a ja pamiętam taką piosenkę
to zanucę
hej wojenko lalala.
(dzwoni telefon, Nokia trwa w przekazywaniu polączenia)
ale co już u ciebie siedzi. jeszcze się nie pogodzili.
ona jest walnięta.
on powinien konkretnie,
że taka sytuacja
ale proszę ciebie
ale on powinien
tak czy siak
a nie raz tak raz tak
oni cię psychicznie wykończą
on będzie u ciebie siedzial
a ty mu masz dać pieniądze na wszystko?
z ciotką Haliną jedziemy do Skierniewic
muszę tam cos nie cos zalatwić
nie zalożylam tej sprawy
pieniądze w depozycie sądowym.
nie bylam w stanie napisać.
no, no
przynila mi się dzis Kasia
jakies paczki robila, pakowala
Paulina przy stole siedziala
jakby cos jadla.
i tak nie wiem co jest
no ona po prostu się przysnila
no czlowiek też dużo mysli
ale nie wiadomo jak jest
tez by się mogla odezwać
do Bolka często dzwoni ja wiem
aaa Jola Jola
ja wyczytalam w Tinie
jesli na dziecko
dofinansowanie do szkoly
jak dziecko nie dowidzi
to nawet czterysta zloty się należy
ale to bez względu
ciotki Haliny gazeta Tina tak Tina
jak ma dziecko grupę inwalidzką
nawet jak dochód przekracza
to możesz się ubiegać
tak tam pisze!
Tina gazeta
nie Twoje Imperium.
ja sam kupię
uwielbiam ją
tam są takie fajne porady
zlotówkę kosztuje i tam pisze
ja kupię i ci przywiozę
albo sama se kup
dobra to do wieczora
buziaki pa
( rozlącza się, brak kredytu na karcie.
minę ma skwaszoną, z grymasem)
tragedia u niej
musieli calą
kabinę prysznicową rozebrać
i rury wymienić
bo sąsiadowi zalewalo
ona go uderzyla pobila
pokaleczyla go
a on jej siekierą oddal
on tylko z buzią do niej
a ona z pazurami
przy wszystkich tak go pokaleczyla
i facet kawal chlopa
i tak pokaleczyla znowu
policją straszyla
ja to bym ją
tak w tylek kopnęla
żeby caly jej but wlazl
żeby do końca go poczula
on ma już nerwicę przez nią
u nich sajgon brud smród
pralkę mają a jak on nie upierze
to nic smród syf.
ona by chciala żeby to on robil.
Halinko jest za piętnascie trzecia
a my jeszcze obiadu nie jadly.
wyjmę chusteczkę do wytarcia rąk
mam taką nawilżaną, mokrą, antybakteryjną.
lubię je, jak ona ladnie pachnie.
same cukieraski mleczne, owocowe, które chcesz?
owocowe, dobrze.
kanapki z polędwicą
a schabowy na wieczór zostawimy
może wieczorem
w tesco jakąs bulkę kupimy
ależ mnie boli kręgoslup ja dziękuję.
nie smiecić.
( mówi oburzonym tonem z ustami zapchanymi kanapką)
ja nie mogę sobie dorobić
dla mnie to tylko różaniec i pod kosciól.
sąsiadów to ja nawet tutaj nie znam teraz.
nie lubię chyba mnie.
nawet na dzień dobry nie odpowiedzą.
pani mieszka w Warszawie
bo tu gdzie my mieszkamy
to można zarobić
jak sobie w nosie podlubię.
czuję, że kisnę.
wtorek, 19 października 2010
UWU. ukrop
Halina wzięla z mężem tydzień urlopu.
Urlopu w sierpniu, bo w prognozie pogody
mówili, że będzie ladna, sloneczna, no ewentualnie
miejscami zachmurzone niebo
z przelotnymi opadami deszczu lub burzami.
Dzialaniem niepożądanym, skutkiem ubocznym.
Pojechala z mężem nad polskie morze, nad wybrzeże.
Mąż jeszcze kiedy byl kawalerem lubil góry,
ale Halina od dziecka byla leniwa i po górach
chodzić nie lubila.
Zmęczylaby się wtedy za mocno, zasapala i spocila.
Czulaby się skonana. A ona jest na urlopie.
Nad morzem rozloży sobie ręcznik i parawan,
popluska się w wodzie, skórę rozgrzeje do czerwonosci.
Na to caly rok czekala.
Iwona opala się na brzuchu. Ma czym oddychać.
Jednoczęsciowy strój mial wyszczuplić jej cialo, ukryć
nadwagę- trwalą pamiątkę po ciąży i cellulit.
W internecie pisali, że to zachodni hit.
Więc Iwona uwierzyla i zakupila.
Wierzy, że teraz jest sexy, że nie ma bardziej
urodziwej, zgrabnej i ponętnej
na calej dlugosci plaży.
Iwona się smaży.
Tak jak ryba jej męża Slawka, który często
musi wyjeżdżać w delegacje.
Nigdy nie ma go w domu.
Ciągle jest gdzies w trasie.
Gdyby kiedys zaginąl, pewnie nie wiedzialaby nawet
gdzie go szukać.
Tuła się i tyra po swiecie tu i tam, wte i we wte.
Iwona czeka na niego czasem z obiadem
Ich dziecko ma trzy lata. Też czeka.
Na zabawkę od ojca.
Iwona nie kocha Slawka, ale nie chce być sama.
Samotna matka od razu jest skreslana.
Wyszla za niego za mąż, gdy byla z nim w szóstym miesiącu.
Dziecko ojca widzi rzadko. Nie pamięta dokladnie jego twarzy.
Iwona czasem zapraszala swoich kolegów ze szkoly,
których spotykala po latach
na portalach spolecznosćiowych.
Spędzala z nimi nastrojowe wieczory.
A gdy nocowali już u niej, dziecko pytalo:
- Czy dzis ten pan będzie z nami spal?
Zaczęlo wtedy Iwonę brać pod wlos,
więc dostaje co chce, a gdy nie
to placze i się drze.
Mówi wciąż, że poskarży się tacie.
- Mamo sikuu !
Siku mi się chce.
- Jezu daj mi spokój. Usiądź na tylku wreszcie,
a nie latasz wszędzie.
- Mamoo siku !
- Opalam się nie widzisz?
Nie mogę się ruszać.
Zaraz może zajsć slońce.
- Sikam już.
-A daj mi spokój, bo mnie na nerwy dziala...
Cooo ?!
Co Ty wyprawiasz ?! Stój!
Wstydu mam się najesć prze ciebie?
Iwona zrywa się z ręcznika jak oparzona.
Kostium nerwowo podciąga.
Jej plecy są już bordowe.
( -Tego idioty nie ma cale dnie,
nawet dzieckiem się nie zajmie,
kiedy przyjedzie raz na ruski rok,
tylko pójsć się najesć, żlopać piwsko.)
- Mamo siikam ! Psii
- Ale tu nie ma toalety, zobacz!
Widzisz gdzies?!
Czekaj, mam pomysl.
Chodź!
Iwona raptownie bierze dziecko za rękę.
Omija slalomem spocone ciala na ręcznikach.
Dziecko nie nadąża za jej krokiem.
Ciala oddychają jedno przy drugim ulożone chaotycznie.
Mężczyźni bogato owlosieni na plecach.
Kobiety o wysokiej zawartosci tluszczu.
Iwona prowadzi dziecko do wody.
- Chodź się popluskamy trochę.
- Ale ja chcę si...
- Cicho bądź, chodź tu!
Iwona zanurza się do kolan,
dziecko zanurza się do pasa
(mówi szeptem)
- Sikaj teraz.
Już? Wszystko?
Dziecko kiwa glową zadowolone.
Tadeusz dopóki nie spotkal swojej żony,
byl wysportowanym mlodzieńcem. Na prywatkach
zawsze mial wzięcie i każda kobieta chciala z nim
zatańczyć.
Tadeusz zawsze lubil ruch, a Halina nie przepadala
za aktywną formą spędzania wolnego czasu.
Gotowala tlusto i niezdrowo, więc Tadeusz po slubie
szybko przytyl i nadwagi już zrzucić nie potrafil.
Tadeusz przygląda się mlodej dziewczynie z dzieckiem,
stojącym w wodzie.
Lustruje ją dokladnie.
Dziewczyna jest sredniego wzrostu.
Ma duże piersi, dużą pupę.
Dlugie, farbowane wlosy, z których schodzi kolor.
Jej skóra blyszczy się od nadmiaru olejku.
Wedlug niego jest calkiem zgrabna.
Tadeusz wstaje ze swojego miejsca.
Wchodzi za kobietą do wody i staje w jej pobliżu.
Poprawia swoje slipy i zloty lancuszek na szyi,
tak aby zapięcie bylo z tylu.
Z pępka wyjmuje sobie paprochy, które gromadzą się tam,
gdy nosi koszulki.
Teraz widzie ją dokladnie. Zaczyna mu się podobać.
Nie potrafi ukryć emocji jakie w nim wzbudza,
więc zanurza się w wodzie w ten sam sposób
jak jej dziecko.
Woda nie jest już letnia. Jest ciepla.
Taduesz przygląda się Halinie, która leży wywalona na brzegu.
Porównuje ją do dziewczyny. Bije się z myslami,
dlaczego tak wlasciwie związal się z Haliną.
Przecież jeszcze jak byla mloda, nie byla urodziwa.
Mial ladniejsze dziewczyny, niż ona.
Mial inteligentniejsze dziewczyny, niz ona.
Moglby się z nią rozwiesć,
bo nigdy go przecież nie poruszala,
oprócz tego że swiadomie psula mu krew.
Ona jest tylko jego nielubianą wspóllokatorką,
a on jej wspollokatorem.
Chociaż żyją w jednym i tym samym mieszkaniu
od trzydziestu lat w malżeństwie,
w pseudosymbiozie.
Od trzydziestu lat znoszą siebie wzajemnie.
- Halina, chodź do wody, poplywamy trochę,
wiesz jaka ciepla woda?
Chodż zobacz!
Halina leży na brzuchu. Odzywa się,
chociaż w stronę Tadeusza się nie patrzy.
- Nie chce mi się. Nie zawracaj mi glowy.
Widzisz, że się opalam.
Caly tydzień tu siedzimy i caly tydzień
padal deszcz do cholery!
Teraz trochę slońca wyszlo to korzystam, nie?!
- A tam, no chodź zobacz jaka ciepla , przyjemna.
- Weź ty nie denrwuj mnie.
Halina zwleka się z ręcznika.
Jej obwisle piersi cale oblepione są piaskiem.
Idzie powoli i mija się z kobietą,
która wychodzi z wody z dzieckiem.
Chialaby mieć chociaż takie cialo jak ona.
Halina zanurza nogi w morzu.
- No miales rację, faktycznie cieplutka!
- Mówilem ci, ale ty mnie nigdy nie sluchasz,
zawsze wiesz lepiej.
- Nie denerwuj mnie mówię ci !
tylko mi nerwy zjadasz!
Halina naciera swoje cialo wodą.
Naciera twarz, ręce i piersi.
Robi znak krzyża. Nurkuje.
Sięga dna.
Slawek sam poszedl zjesć rybę do smażalni.
Doskwieral mu niezaspokojony glód,
a kelnerka w srodku byla bardzo kontaktowa.
Pokazala mu palcem gdzie jest lazienka.
Z najwyższysm standardem obslugiwala
każdego swojego klienta.
Po wilgotnych dniach, nagle zrobilo się
bardzo gorąco.
Jak rzadko nad wybrzeżem,
bylo tak parno, że z trudem
czerpalo się oddech.
Istny ukrop.
Urlopu w sierpniu, bo w prognozie pogody
mówili, że będzie ladna, sloneczna, no ewentualnie
miejscami zachmurzone niebo
z przelotnymi opadami deszczu lub burzami.
Dzialaniem niepożądanym, skutkiem ubocznym.
Pojechala z mężem nad polskie morze, nad wybrzeże.
Mąż jeszcze kiedy byl kawalerem lubil góry,
ale Halina od dziecka byla leniwa i po górach
chodzić nie lubila.
Zmęczylaby się wtedy za mocno, zasapala i spocila.
Czulaby się skonana. A ona jest na urlopie.
Nad morzem rozloży sobie ręcznik i parawan,
popluska się w wodzie, skórę rozgrzeje do czerwonosci.
Na to caly rok czekala.
Iwona opala się na brzuchu. Ma czym oddychać.
Jednoczęsciowy strój mial wyszczuplić jej cialo, ukryć
nadwagę- trwalą pamiątkę po ciąży i cellulit.
W internecie pisali, że to zachodni hit.
Więc Iwona uwierzyla i zakupila.
Wierzy, że teraz jest sexy, że nie ma bardziej
urodziwej, zgrabnej i ponętnej
na calej dlugosci plaży.
Iwona się smaży.
Tak jak ryba jej męża Slawka, który często
musi wyjeżdżać w delegacje.
Nigdy nie ma go w domu.
Ciągle jest gdzies w trasie.
Gdyby kiedys zaginąl, pewnie nie wiedzialaby nawet
gdzie go szukać.
Tuła się i tyra po swiecie tu i tam, wte i we wte.
Iwona czeka na niego czasem z obiadem
Ich dziecko ma trzy lata. Też czeka.
Na zabawkę od ojca.
Iwona nie kocha Slawka, ale nie chce być sama.
Samotna matka od razu jest skreslana.
Wyszla za niego za mąż, gdy byla z nim w szóstym miesiącu.
Dziecko ojca widzi rzadko. Nie pamięta dokladnie jego twarzy.
Iwona czasem zapraszala swoich kolegów ze szkoly,
których spotykala po latach
na portalach spolecznosćiowych.
Spędzala z nimi nastrojowe wieczory.
A gdy nocowali już u niej, dziecko pytalo:
- Czy dzis ten pan będzie z nami spal?
Zaczęlo wtedy Iwonę brać pod wlos,
więc dostaje co chce, a gdy nie
to placze i się drze.
Mówi wciąż, że poskarży się tacie.
- Mamo sikuu !
Siku mi się chce.
- Jezu daj mi spokój. Usiądź na tylku wreszcie,
a nie latasz wszędzie.
- Mamoo siku !
- Opalam się nie widzisz?
Nie mogę się ruszać.
Zaraz może zajsć slońce.
- Sikam już.
-A daj mi spokój, bo mnie na nerwy dziala...
Cooo ?!
Co Ty wyprawiasz ?! Stój!
Wstydu mam się najesć prze ciebie?
Iwona zrywa się z ręcznika jak oparzona.
Kostium nerwowo podciąga.
Jej plecy są już bordowe.
( -Tego idioty nie ma cale dnie,
nawet dzieckiem się nie zajmie,
kiedy przyjedzie raz na ruski rok,
tylko pójsć się najesć, żlopać piwsko.)
- Mamo siikam ! Psii
- Ale tu nie ma toalety, zobacz!
Widzisz gdzies?!
Czekaj, mam pomysl.
Chodź!
Iwona raptownie bierze dziecko za rękę.
Omija slalomem spocone ciala na ręcznikach.
Dziecko nie nadąża za jej krokiem.
Ciala oddychają jedno przy drugim ulożone chaotycznie.
Mężczyźni bogato owlosieni na plecach.
Kobiety o wysokiej zawartosci tluszczu.
Iwona prowadzi dziecko do wody.
- Chodź się popluskamy trochę.
- Ale ja chcę si...
- Cicho bądź, chodź tu!
Iwona zanurza się do kolan,
dziecko zanurza się do pasa
(mówi szeptem)
- Sikaj teraz.
Już? Wszystko?
Dziecko kiwa glową zadowolone.
Tadeusz dopóki nie spotkal swojej żony,
byl wysportowanym mlodzieńcem. Na prywatkach
zawsze mial wzięcie i każda kobieta chciala z nim
zatańczyć.
Tadeusz zawsze lubil ruch, a Halina nie przepadala
za aktywną formą spędzania wolnego czasu.
Gotowala tlusto i niezdrowo, więc Tadeusz po slubie
szybko przytyl i nadwagi już zrzucić nie potrafil.
Tadeusz przygląda się mlodej dziewczynie z dzieckiem,
stojącym w wodzie.
Lustruje ją dokladnie.
Dziewczyna jest sredniego wzrostu.
Ma duże piersi, dużą pupę.
Dlugie, farbowane wlosy, z których schodzi kolor.
Jej skóra blyszczy się od nadmiaru olejku.
Wedlug niego jest calkiem zgrabna.
Tadeusz wstaje ze swojego miejsca.
Wchodzi za kobietą do wody i staje w jej pobliżu.
Poprawia swoje slipy i zloty lancuszek na szyi,
tak aby zapięcie bylo z tylu.
Z pępka wyjmuje sobie paprochy, które gromadzą się tam,
gdy nosi koszulki.
Teraz widzie ją dokladnie. Zaczyna mu się podobać.
Nie potrafi ukryć emocji jakie w nim wzbudza,
więc zanurza się w wodzie w ten sam sposób
jak jej dziecko.
Woda nie jest już letnia. Jest ciepla.
Taduesz przygląda się Halinie, która leży wywalona na brzegu.
Porównuje ją do dziewczyny. Bije się z myslami,
dlaczego tak wlasciwie związal się z Haliną.
Przecież jeszcze jak byla mloda, nie byla urodziwa.
Mial ladniejsze dziewczyny, niż ona.
Mial inteligentniejsze dziewczyny, niz ona.
Moglby się z nią rozwiesć,
bo nigdy go przecież nie poruszala,
oprócz tego że swiadomie psula mu krew.
Ona jest tylko jego nielubianą wspóllokatorką,
a on jej wspollokatorem.
Chociaż żyją w jednym i tym samym mieszkaniu
od trzydziestu lat w malżeństwie,
w pseudosymbiozie.
Od trzydziestu lat znoszą siebie wzajemnie.
- Halina, chodź do wody, poplywamy trochę,
wiesz jaka ciepla woda?
Chodż zobacz!
Halina leży na brzuchu. Odzywa się,
chociaż w stronę Tadeusza się nie patrzy.
- Nie chce mi się. Nie zawracaj mi glowy.
Widzisz, że się opalam.
Caly tydzień tu siedzimy i caly tydzień
padal deszcz do cholery!
Teraz trochę slońca wyszlo to korzystam, nie?!
- A tam, no chodź zobacz jaka ciepla , przyjemna.
- Weź ty nie denrwuj mnie.
Halina zwleka się z ręcznika.
Jej obwisle piersi cale oblepione są piaskiem.
Idzie powoli i mija się z kobietą,
która wychodzi z wody z dzieckiem.
Chialaby mieć chociaż takie cialo jak ona.
Halina zanurza nogi w morzu.
- No miales rację, faktycznie cieplutka!
- Mówilem ci, ale ty mnie nigdy nie sluchasz,
zawsze wiesz lepiej.
- Nie denerwuj mnie mówię ci !
tylko mi nerwy zjadasz!
Halina naciera swoje cialo wodą.
Naciera twarz, ręce i piersi.
Robi znak krzyża. Nurkuje.
Sięga dna.
Slawek sam poszedl zjesć rybę do smażalni.
Doskwieral mu niezaspokojony glód,
a kelnerka w srodku byla bardzo kontaktowa.
Pokazala mu palcem gdzie jest lazienka.
Z najwyższysm standardem obslugiwala
każdego swojego klienta.
Po wilgotnych dniach, nagle zrobilo się
bardzo gorąco.
Jak rzadko nad wybrzeżem,
bylo tak parno, że z trudem
czerpalo się oddech.
Istny ukrop.
czwartek, 30 września 2010
Quiero ser hermosa- Chcę być piękna ( część 1 z 2)
będzie bez grosika
no nie będę miala jak wydać niestety\
przy okzaji bo mi się skończyly dobrze?
no nie mam drobnych
bez reszty tak? bez grosika.
paragonik, reklamówkę?
Janina dorabia sobie do renty w ten sposób.
siedzi na kasie.
w tesco. w nocy. na pól etatu.
już dawno przestala o siebie dbać,
troszczyć się o to co widzi w lustrze w przedpokoju.
Lustro wyczysci , wypucuje, wychucha na glanc, ale
sama siebie... to już nie zawsze.
za to paznkocie Janina kiedy się tylko da ma zrobione.
to wedlug niej tipsów ekstraklasa.
kolor, ksztalt, cyrkonia.
blichtr, na bogato, blysk.
Janina otwiera delikatnie usta.
zanurza w nich palec. slini odrobinę.
wyjmuje palec i odrywa paragon od kasy.\
wszystko robi bardzo sprawni.
można by wręcz pomysleć, że w mgnieniu oka,
lecz Janiny nie sposób objąć jednym spojrzeniem.
Janina to panorama zdjęć.
Klient dziękuje lub nie i zniesmaczony odchodzi
od tasmy bez grosza, bez paragonu.
Paragon ląduje zgnieciony w koszu pod kasą.
Zas każdy niewydany grosz w Janiny kozakach,
upchany glęboko, pod ocieplającą wkladką.
Janina zbiera grosze do skarbonki ze sklepu bezclowego
"wszystko za piątaka".
zbiera liczy i zbiera aż do pięćdziesięciu zlotych.
wtedy wymienia niewydane reszty na jeden banknot -
przepustkę do nowych tipsów u Jolki.
Ludzie nie sledzą paragonów tam jest tak nabite,
że nie sposób jest zrozumieć kodów, literek, ceny i tak
nie odpowiadają asortymentowi na pólce.
Reklamacje, choć rzadkie to i tak nie są uwzględniane.
Tak tu malym drukiem wszystko jest przecież napisane.
Pan tu się zajmie wypelnianiem karty rabatowej
naszej specjalnej klubowej programu
lojalnociowego dla stalego klienta, gdzie do wygrania
jest nowy rodzinny samochód kombi, nowoczesna pralka,
lodówka oraz mikrofalowa kuchenka
(Ja w międzyczasie podwójnie nabiję promocję na cukier i mąkę,
szampon do wlosów trzy w jednym, mniejszy w cenie większego, o
placi gotówką, dzis sobie polowię.)
Tak mamy wiele punktów do zdobycia.
Każde wydane trzysta zlotych to trzy punkty w naszym programie.
Każde trzy tysiące punktów to rabat, aż pięć procent na zakupy
w naszym sklepie i nagrody gwarantowane- niezawodna elektryczna
szczoteczka do zębów mycia.
Usuwa kamień!
Niestety nie będę miala drobnych do wydania,
bez reszty będzie i życzę powodzenia! Do widzenia!
Janina przez pól nocy przerzuci przez tasmę pewnie pól tony towaru.
Ludzie w nocy są jeszcze bardziej zachlanni, dzicy, niż za dnia.
Szczególnie na alkohol ich pragnienie nie gasnie.
Dlatego jej koleżanki zawsze narzekają, że nocka jest taka ciężka.
Mimo to tipsy Janiny są nienaruszone.
Wyjątkowo dba o nie.
Cieszą jej oko.
Są bliskie jej sercu.
Są jej oczkiem w glowie.
Tak jak jej jeden jedyny kotek.
On nie spi kiedy Janina wraca z warty.
Chodź tu mój misiu, twoja kicia już wrócila do ciebie z pracki.
przytul mnie mocno. jak tam?> czekales na mnie grzecznie jak zwykle prawda?
no chodź nie wstydź się. zaraz podgrzeje ci jedzonko. chyba nic nie zjadles jak mnie nie bylo. jestem taka zmęczona. zobacz jak pachnie, na pewno ci posmakuje, czekaj chwileczkę, lyżeczką sprawdzę czy dobre, czy nie gorące. Umm pyszne już ci nakladam, jestes przecież bardzo bardzo glodny.
Daj mi buziaka. Oo ! smacznego! no proszę bardzo. ja idę do lóżka trochę odpocząć się zdrzemnąć.
Ale, co to ?
co to tak tu smierdzi?
jakis tu smród czuję no.
Wali, wali, że szok
Kazik znowu nie opróżnil Kiciusiowi kuwety!
no nigdy temu staremu się nic nie chce, proszę cos żeby zrobil to nie,
naprawić kran nie,
zrobić zakupy zalatwić cos w urzędzie nie,
cos trochę mi pomóc, ulżyć,
wyniesć smieci to nie,
ale seksu to mu się ciągle chce. o ! Boże e!
na to zawsze ma silę. niespożyte poklady energii.
no nie zasnę tak, bo się uduszę.
Matko swięta! Fu u !
Kot mlody, a smierdzi po nim tak jakby to byl stary kocur.
no i teraz muszę się w tym grzebać, ja stara ja zmęczona.
FUU SMRÓD, na bieżąco niby się wynosi a to parszywy smród.
fu fu, Boże jaki smród.
Tragedia no tragedia, ach och nie! moje paznokcie!
O Jezu zlamalam! trzeba będzie kleić cholera jasna.
dopiero co wczoraj je zrobilam.
Niech Cię pioruny siarczyste, szlag jasny trafi
krew nagla zaleje Kazik!, już ty zobaczysz,
spisz na tapczanie.
Ja dzis z Kiciusiem, choć paznokcie mam pouszkadzane.
Już ty zobaczysz leniu, ja ci pokażę...
CDN
no nie będę miala jak wydać niestety\
przy okzaji bo mi się skończyly dobrze?
no nie mam drobnych
bez reszty tak? bez grosika.
paragonik, reklamówkę?
Janina dorabia sobie do renty w ten sposób.
siedzi na kasie.
w tesco. w nocy. na pól etatu.
już dawno przestala o siebie dbać,
troszczyć się o to co widzi w lustrze w przedpokoju.
Lustro wyczysci , wypucuje, wychucha na glanc, ale
sama siebie... to już nie zawsze.
za to paznkocie Janina kiedy się tylko da ma zrobione.
to wedlug niej tipsów ekstraklasa.
kolor, ksztalt, cyrkonia.
blichtr, na bogato, blysk.
Janina otwiera delikatnie usta.
zanurza w nich palec. slini odrobinę.
wyjmuje palec i odrywa paragon od kasy.\
wszystko robi bardzo sprawni.
można by wręcz pomysleć, że w mgnieniu oka,
lecz Janiny nie sposób objąć jednym spojrzeniem.
Janina to panorama zdjęć.
Klient dziękuje lub nie i zniesmaczony odchodzi
od tasmy bez grosza, bez paragonu.
Paragon ląduje zgnieciony w koszu pod kasą.
Zas każdy niewydany grosz w Janiny kozakach,
upchany glęboko, pod ocieplającą wkladką.
Janina zbiera grosze do skarbonki ze sklepu bezclowego
"wszystko za piątaka".
zbiera liczy i zbiera aż do pięćdziesięciu zlotych.
wtedy wymienia niewydane reszty na jeden banknot -
przepustkę do nowych tipsów u Jolki.
Ludzie nie sledzą paragonów tam jest tak nabite,
że nie sposób jest zrozumieć kodów, literek, ceny i tak
nie odpowiadają asortymentowi na pólce.
Reklamacje, choć rzadkie to i tak nie są uwzględniane.
Tak tu malym drukiem wszystko jest przecież napisane.
Pan tu się zajmie wypelnianiem karty rabatowej
naszej specjalnej klubowej programu
lojalnociowego dla stalego klienta, gdzie do wygrania
jest nowy rodzinny samochód kombi, nowoczesna pralka,
lodówka oraz mikrofalowa kuchenka
(Ja w międzyczasie podwójnie nabiję promocję na cukier i mąkę,
szampon do wlosów trzy w jednym, mniejszy w cenie większego, o
placi gotówką, dzis sobie polowię.)
Tak mamy wiele punktów do zdobycia.
Każde wydane trzysta zlotych to trzy punkty w naszym programie.
Każde trzy tysiące punktów to rabat, aż pięć procent na zakupy
w naszym sklepie i nagrody gwarantowane- niezawodna elektryczna
szczoteczka do zębów mycia.
Usuwa kamień!
Niestety nie będę miala drobnych do wydania,
bez reszty będzie i życzę powodzenia! Do widzenia!
Janina przez pól nocy przerzuci przez tasmę pewnie pól tony towaru.
Ludzie w nocy są jeszcze bardziej zachlanni, dzicy, niż za dnia.
Szczególnie na alkohol ich pragnienie nie gasnie.
Dlatego jej koleżanki zawsze narzekają, że nocka jest taka ciężka.
Mimo to tipsy Janiny są nienaruszone.
Wyjątkowo dba o nie.
Cieszą jej oko.
Są bliskie jej sercu.
Są jej oczkiem w glowie.
Tak jak jej jeden jedyny kotek.
On nie spi kiedy Janina wraca z warty.
Chodź tu mój misiu, twoja kicia już wrócila do ciebie z pracki.
przytul mnie mocno. jak tam?> czekales na mnie grzecznie jak zwykle prawda?
no chodź nie wstydź się. zaraz podgrzeje ci jedzonko. chyba nic nie zjadles jak mnie nie bylo. jestem taka zmęczona. zobacz jak pachnie, na pewno ci posmakuje, czekaj chwileczkę, lyżeczką sprawdzę czy dobre, czy nie gorące. Umm pyszne już ci nakladam, jestes przecież bardzo bardzo glodny.
Daj mi buziaka. Oo ! smacznego! no proszę bardzo. ja idę do lóżka trochę odpocząć się zdrzemnąć.
Ale, co to ?
co to tak tu smierdzi?
jakis tu smród czuję no.
Wali, wali, że szok
Kazik znowu nie opróżnil Kiciusiowi kuwety!
no nigdy temu staremu się nic nie chce, proszę cos żeby zrobil to nie,
naprawić kran nie,
zrobić zakupy zalatwić cos w urzędzie nie,
cos trochę mi pomóc, ulżyć,
wyniesć smieci to nie,
ale seksu to mu się ciągle chce. o ! Boże e!
na to zawsze ma silę. niespożyte poklady energii.
no nie zasnę tak, bo się uduszę.
Matko swięta! Fu u !
Kot mlody, a smierdzi po nim tak jakby to byl stary kocur.
no i teraz muszę się w tym grzebać, ja stara ja zmęczona.
FUU SMRÓD, na bieżąco niby się wynosi a to parszywy smród.
fu fu, Boże jaki smród.
Tragedia no tragedia, ach och nie! moje paznokcie!
O Jezu zlamalam! trzeba będzie kleić cholera jasna.
dopiero co wczoraj je zrobilam.
Niech Cię pioruny siarczyste, szlag jasny trafi
krew nagla zaleje Kazik!, już ty zobaczysz,
spisz na tapczanie.
Ja dzis z Kiciusiem, choć paznokcie mam pouszkadzane.
Już ty zobaczysz leniu, ja ci pokażę...
CDN
piątek, 10 września 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)











