pojawia się kobieta z kobietą
od drzwi do drzwi.
chodzą z ulotkami z reklamą tv
z nowym kosciolem z garnkami z plytami.
Halo dzień dobry czy ma pan pani chwilę.
Puk Puk kto tam czy możemy wejsć.
Zaglądają przez judasz namolnie.
Na tym osiedlu chodzą od kilku tygodni.
Czego znowu?
Już mówilem, że nie chcę dziękuję.
Handel obnosny oferta cykliczna zachęta.
Usmiechnij się gdy otworzą ci drzwi\
idziesz do nieznajomych
najważniejsze jest pierwsze wrażenie
popraw sobie na powiekach cienie.
Garb na plecach wyprostuj.
Psy szczekają na nie z zajadloscią,
a to przecież nie przyjemnosci.
To prawie jak powolanie
i wizyta duszpasterska,
ale tu nikt nie chce isć do raju.
Każdy ma satelitę przy balkonie.
Blok jest nimi wręcz oblepiony.
A tu plot i znowu groźny pies po lewej.
Nic tu po nas.
Szwędamy się to tu to tam.
Od domu do domofonu.
Od bramki do drzwi od klatki.
Halo zamknięte. Cicho.
Może nas slyszeli.
Sledzę zza firanki, w którą stronę poszli.
Oni patrzą się w okna.
Czuję jakby wlasnie w to moje,
Jakby na mnie.
Odsuwam się w gląb pokoju.
Giną zaraz w bramie.
Tam skąd przyszli idą.
Bezpańsko z nikąd.
zapomniałeś o Jehowych wspomnieć ;)świetne, lekko się czyta
OdpowiedzUsuń