( o Boże
nie wierzę wlasnym oczom
tylko nie oni
jestem źle ubrana
calkiem nieumalowana
jeszcze tego brakowalo
żebym na zakupach ich spotkala
żeby mi do koszyka zaglądali
co to ja takiego jem
przecenionego kupuję dwa w cenie jednego
przesladują chyba mnie
tędy przez przemyslówkę przemknę
udam że ich nie widzę bo rozwiązuję dylemat
który lepszy proszek do prania powinnam wybrać
nie poznają mnie.)
-aaa! co za spotkanie
jak milo was widzieć
a wy pewnie też na zakupki prawda?
no ja do tesco to tylko po napoje,
a wy, o widzę się powodzi
co tam u was, po staremu pewnie?
ooo! serek plesniowy
i węgorz wędzony
no same przysmaki
które uwielbiam
ja tylko kostki rosolowe
na chwilę wpadlam
obiad robię
to będę uciekać
spieszę się bardzo
musimy się zobaczyć kiedys koniecznie
no to baj baj
nie caluję bo szminką jeszcze ubrudzę
( uff. o jezu. przylapali mnie no!
wiedzialam .
moglam się tego po niej spodziewać.
ta stara prukwa wszystko zczapi
każdą promocję wywęszy
każdy wlos w ziemniakach na talerzu
czy w zupie wytknie wypatrzy
taka wscibska
igla w stogu siana
zaczepia co slychać i durnie się usmiecha
nie znoszę baby.)
- - - - - - - - - - (PARĘ DNI PÓŹNIEJ)- -
( sprzątam mieszkanie
jestem w polowie czyli
w stanie ogólnie bijącego po oczach rozkladu
na etapie wszelakiej masci prac wykończeniowych
balagan robi się sam
więc w walce z nim czuję się jak Syzyf a może Syzyfka?
dzwonek do drzwi.
gdyby odkurzacz byl wylączony
spojrzalabym przez judasza
zobaczyla przegiętą rodzinkę przed drzwiami
ale udając że nikogo nie ma w domu
bym obserwowala tylko zza firanki
kiedy zrezygnowani
opuszczą mój blok
odjeżdżając tam skąd
raz na pięć lat przyjechali
coraz mocniej rdzewiejącą
w wersji kombi skodą felicią.
ale teraz koniec. musztarda po obiedzie.
jestem jak zwierzyna przed mysliwym
na pozycji straconej mają mnie na celowniku.
jestem ustrzelona.
więc wolam w panice
zaraz chwileczkę
zaraz otworzę
gdy wrzucam nieporządek do szafy
upycham go nogami
coraz bardziej nerwowo
na cholerę mi oni?!
na cholerę mi to?!)
-ooo! co za mila niespodzianka!
to znowu wy!
jak uroczo was widzieć.
slicznie wyglądacie.
( ale ta stara jego już zmarszczek ma .
jeszcze bez piersi taka chuda wysuszona
co on widzi w tej slomie?
a on też nie lepszy
taki spasiony
brzuch ma już tak wielki
jakby pilkę do aerobiku polknąl na raz.
o Boże. aż wstyd się przyznać
że się kogo takiego zna.
no tak to moja daleka rodzina
mój brat i szwagierka)
- tak rzadko się widzimy
to może jakas kawka herbatka ?
rozpuszczalna tak ? dobrze.
herbatka jaka?
mam taką przepyszną
na pewno posmakuje
( zielona o smaku jasminowym.
kupilam po promocji, ale taka
że choć by ją po trzykroć poslodzil
to nie przelkniesz wynalazku)
- ojej. ale nie mam dla was
nic slodkiego w barku
wlasni mi moi mężczyźni
wszystko wyjedli
pojechali dzis na ryby
chociaż czekajcie no dla takich
u nas rzadkich gosci to może cos wynajdę
(o jest pączek. podzielę go na pięć
to każdy się naje
jeszcze zwietrzale paluszki i
zielone zlepione
cukierki miętowe postawię
na kawowym stole.)
- proszę,częstujcie się
bierzcie i jedźcie
czym chata bogata.
kawka dla ciebie
i dla ciebie pyszna herbatka.
no naprawdę nic się nie zmieniacie
czas was się nie ima
a jaką masz piękną fryzurę kochana.
to już nie jest peruka prawda?
piękny balejaż. ile placilas?
(jak lisia kita wyglądają te jej strąki
kolorowe jak przepiórcze pióra.
o Matko! a on jak się poci
już ma pachy cale mokre
już zasmrodzil mi w salonie.)
- wyjątkowej urody te moje kwiaty. prawda?
rosną mi jak na drożdżach.
wygralam konkurs na najladniej utrzymany
balkon na osiedlu
w nagrodę dostalam ten puchar.
tak tak jest prawdziwie pozlacany.
(nie chwal tak tych kwiatów, bo znów
jeszcze jakis urok swój rzucisz na nie
i mi cholera powiędną wszystkie
tak jak te na które kiedy patrzylas
zachwycalas się odnóżki bralas hurtem
ochoczo chwalilas
co na końcu trafil je szlag
a ja przez cale wakacje muszę ten balkon
w nienaruszonym wypielęgnowanym stanie utrzymać.)
- masz bardzo ladne perfumy, naprawdę. a jak Twoje zdrowie?
(ten okropny zapach przyprawia mnie o mdlosci.
rzygam nim kiedy tylko ta
nuta zapachowa mi się przypomni.
dobrze że nie calowalam się z nią na powitanie.
to że wyleczyla się z raka to nie znaczy
że mnie jakąs depresją nie zarazi,
że to nie przejdzie na mnie.)
- no tak, tak. takie to życie.
życie jest nowelą.
a co u waszego synka?
taki byl z niego kiedys slodki blondasek.
pamiętam jak zabral mi kiedys z portfela
wszystkie pieniądze bo chcial na gumę
i myslal że ja tego nie zauważę.
ach studiuje! czyli wyszedl na ludzi.
ooo! i mieszka w stolicy. to na pewno
wiele was kosztuje.
( a to na pewno jest pedalem.
daje na prawo i lewo żeby dorobić na utrzymanie.
pewnie już ma hiv aids i wszystkie inne zarazy brr.
tak tak bo nie ma to jak lans w stolycy.
ja już widzialam tu w telewizji te pedofilskie parady.
krew mnie zalewa!
o Jezusie Nazarejski! nasz kraj dąży do zatracenia.)
- a wasza córka ?
za mąż wychodzi?
o! a jak ona miala na imię?
tyle już jej nie widzialam, że zapomnialam.
a no wlasnie mialam to na końcu języka.
i dziecko ma?
bliźniaki? o to przy dwójce pewnie dużo roboty.
no tak.
czyli za mąż wychodzi tak?
a kim jest jej wybranek?
ach rzeźnikiem!
no proszę to i dobra fucha .
dorywczo? no tak. rozumiem.
czyli jakby nie patrzeć
chcieliscie na weselicho nas zaprosić co?
ale wiecie ja nie jestem pewna
nie mam w co się ubrać na taką okazję... nie wiem.
o pożyczkę chcieliscie nas prosić?
ale że to w jakiej formie?
na suknię, fotografa
i jeszcze na mostek na zęby dla mlodej?
yhym no tak kredytu wam zbraklo
( o Boże! żeby na slubie swoim się wreszcie
ladnie mogla usmiechnąć?!
no chyba żart!
pamiętam, że zawsze byl z niej taki podwórkowy
króliczy krzywulec, a tu wpadka z byle kim.
ale to już przerasta wszelkie granice przyzwoitosci,
żeby zapraszać nas na slub
i prosić o pożyczkę!
a co my bank?!
jeszcze dla tego obrzydliwego bachora .
nigdy jej nie zapomnę tego gdy byla mala
i zerwala mi w lazience
caluską pólkę z kosmetykami i perfumami.
nie bylo już po nich co zbierać.
nigdy nie wybaczę.)
- no niestety nie pomożemy wam.
wiecie wlasnie odremontowalismy sobie kuchnię
ja mam teraz piekarnik z termoobiegiem
zmywarkę i nową lodówkę.
już cale lata na nią czekalam
więc sami splacamy teraz raty.
no niestety. to tyle z mojej strony.
przykro mi.
a lazienka jest tak tu prosto i po prawej,
ale znowu nam się zapchala muszla.
czekam na hydraulika, więc wybaczcie
( jeszcze tego brakowalo.
dopiero co domestosem zdezynfekowalam,
dwa razy nię będę się bawila
w sprzątaczkę.
i tak urobiona jestem po lokcie
jeszcze dywan będę musiala i tak odkurzyć
bo w butach wlezli .
no chyba jesli mówię,
że "butów nie zdejmujcie
tu nie perskie dywany"
to i tak zdjąc powinny z grzecznosci do mnie
czyli domu damy
- oj! jaka szkoda, że musicie już jechać.
czas was nagli. no tak buzi buzi,
nie caluję się żeby was
moją szminką nie ubrudzić.
do zobaczenia. pozdrówcie dzieci.
( i obym was już tu
nigdy więcej nie widziala!
nareszcie ta holota sobie pojechala.)
fenomenalne xD
OdpowiedzUsuńEh.. Przypomina mi to trochę ostatnią sytuację na pogrzebie mojego kuzyna.. Gdzie wszyscy się zachowywali w ten sposób i byłoby tak, gdyby mój brat nie wybuchł.. Hipokryzja niszczy kontakty międzyludzkie, a ta przedstawiona powyżej jest SSsmutna straSSsznie..
OdpowiedzUsuńtakie niestety jest życie.
OdpowiedzUsuńzaufać na 100 % można tylko sobie.
cała reszta którą spotykasz po drodze jest wyłącznie po to by obrobić Ci tyłek.
Ja nie wiem czy nawet sobie można w 100% zaufać..
OdpowiedzUsuńświetne... smutne i prawdziwe.. masz talent!
OdpowiedzUsuń