poniedziałek, 12 lipca 2010

<<<<--K--L--A--C--z-->>>>

ojciec
byl tylko niezaplaconym
alimentem w moim życiu
więc formalnie bylam podobna do matki
bylam jej zbędną pamiątką blizną
kurzącą się durnostojką
bez sensu upominkiem
zalegającą na pólce
na którą nie zwraca się uwagi
chociaż stoi tam gdzie stoi
ma swoje miejsce
swój zamknięty na klucz
od pólnocy pokoik

gdy ją urodzila
poplakala się z rozpaczy
że takie brzydkie dziecko splodzila
co z tego że zdrowe jak nieurodziwe
matka sama nie grzeszyla urodą ale
wymarzyla sobie ze jej córka będzie
najpiękniejszą
a ona taka jakas
malo symetryczna szpetna

więc matka siedziala z nią
w ostatnim rzędzie
w obawie przed
publicznym występem
nie lubila wysokiego tembru glosu
nie lubila swoich zdjęć
przerażal ją aparat fotograficzny
przez okno zza firanki
obserwowala życie innych ludzi
na pozór normalnych
którzy dla niej byli idiotami
dziecko gdy biegalo po podwórku
gdy slyszalo czyjes kroki
chowalo się za węglem
w strachu przed wzrokiem

matka gotowala córce zupę
i plula do garnka
nie lubila patrzeć na dziecko
to jej lustro w przedpokoju
którego się bala

matka i ojciec dwa w jednym
matki pomalowane przez córkę paznokcie
u dloni i stóp
pomalowane paznokcie i owlosione nogi
córka nie używala lakieru do paznokci
bo choć skończyla już trzydziesci lat
matka mówila jej że jeszcze
do tego nie dorosla

matka kwasna
jakby sama jadla tylko
kwasek cytrynowy
cmokala ustami
powietrze cedzila zębami

zjadala po kawalku
swoją córkę
raz glaskala
dziewięć razy zjadala
przeżuwala ją trawila
nigdy niczego nie żalowala
za nic siebie nie winila

1 komentarz: