ta kobieta
żyła sama
niepielęgnowana
miała pociągłą twarz
buty na drewnianych koturnach
pachniała smażeniem
swoje ciało myła tylko w sobotę
wieczorem na niedzielną mszę
nalewała wodę do małej wanny
tylko wieczorem w tańszej taryfie nocnej
wiła przed lustrem wysokie koki
a na codzień unikała w nim swojego widoku
stroiła się w długie sukienki po zmarłej matce
pędziła kolejne marne dni swojego
niezaplanowanego zycia przed telewizorem
przykrytym białą serwetą
koronkowej ręcznej roboty
jedyne czego pragnęla
to posiadanie dziecka
zawsze z zazdrością
obserwując na ulicy matki
zaglądając do wózka
kupowała niemowlętom niedrogie zabawki
grzechotki maskotki gryzaki
przechodząc obok oddziałów przedszkolnych
kradła dzieci chowając je naprędce
do poręcznej torebki
uciekała z nimi do swojego mieszkania
gdzie je wypuszczała
myła karmiła wychowywała
w domu miała
prywatne przedszkole
a dzieci tak naturalnie znikały bez wieści
nigdy nieodnalezione
sąsiedzi nigdy nic nie widzieli
przy ścianie nie podsłuchiwali
tak wogóle to tej kobiety
ze ślepych drzwi naprzeciwko
z tej samej w bloku klatki
wcale nie znali
dziękuję Gabrysiu ponownie. :)
OdpowiedzUsuńNie ma za co, to dla mnie przyjemność :-)
OdpowiedzUsuń