piątek, 28 maja 2010

chlup! chlup!

do tesco
jeżdżę tylko po napoje
jestem taka zmęczona
więc sama w rękach niosę
osiem zgrzewek oranżady kolorowej
idę na pieszo z nimi
z supermarketu na przystanek
jestem taka spięta
wsiadam do busa
żeby do domu mnie zawiózl
ciągnę za sobą spojrzenia
mam powykręcane palce
oczy rozbiegane
jestem przytloczona.

I znowu syn zlamal nogę
przecież dopiero co odwiozlam
pożyczone kule
kule lokciowe
dziewięćdziesiąt kilometrów
sto osiemdziesiąt w strony obie
chyba się zarobię
nic nie zarobię
na jeżdżenie w tę i z powrotem
rozpuszczę krocie
może kto na okazję
zabierze mnie i te kule
zabierze mnie i te zgrzewki...

wszędzie jest dobrze tam
tam gdzie nas nie ma
odwieź mnie do domu
to przecież tak daleko stąd
jestem taka zmęczona
droga się wydluża
ręce sięgnęly już stóp
jestem taka wychudzona i blada
na wpól trup
opieram się na kulach
lykiem oranżady gaszę pragnienie
chlup! chlup!

z życia mam tak malo
że jestem prawie trup
chlup! chlup!
z życia mam tak malo
z życia mam tak malo...

niedziela, 16 maja 2010

astronomiczny dystans

obowiązkowe szatnie opustoszaly.
znak, że rozpocząl się sezon
bylo duszno. slońce oslepialo.
robilo się slabo.
portier nadal siedzial w jednym miejscu
czytal stare niczyje gazety
pil kawę. nie spal. walczyl ze sobą.
próbowal
nie odpowiadal za rzeczy pozostawione
w szatni pod jego nadzorem.
nie bylo już o co się troszczyć
czasem wyszedl na spacer
wokól wieszaków
sprawdzal wyrywkowo czy numerek
o którym wlasnie pomyslal
wisi na swoim miejscu.
wysylal gdzies w swiat hasla
rozwiązanych krzyżówek chociaż
nigdy nic nie wygral.
hasla odchodzily bez echa.
zapisywal sobie ile wydal na znaczki pocztowe.
zapisywal numery i obstawial kupony
kupony w loterii.
czekal tak z dnia na dzień
czekal z myslą ze to moze jutro
jutro zdarzy się
cos niesamowitego
po szesdziesiątce zgola niespotykanego
wreszcie prawdziwe zacznie życie
skończy okres stażu
przegryzie dlużący się wstęp
zanim szatnie na nowo zaczną funkcjonować
z kolejnym sezonem
wtedy on umarl z nudów
po tym jak rano obstawil
kilka liczb na kuponie.
kilka liczb które wieczorem
wygraly astronomicznej wielkosci nagrodę
lecz on już nigdy się o tym nie dowie.

poniedziałek, 10 maja 2010

_w_y_c_i_s_z_O_N_A_ _ _

wyciszona gotuje rosól
rosól odtluszczony
przejrzysty i klarowny
przez sito odcedzony
taki jak ona
przewiązana fartuchem
w szare kwieciste wzory
z odklejoną w oku siatkówką
z roztrzepaną fryzurą
nie poci się jej biust
nie widać go może zanikl
jej krótkie stopy
przybliżają ją do mycia
naczyń w zlewie
po sniadaniu kolacji i obiedzie
rosól paruje wrze
jest już pelen gar
będzie musiala zjesć go sama
nie gotuje dla rodziny tylko
dla Jezusa w którym
nieszczęliwie od dziecka
jest zakochana.

sobota, 1 maja 2010

(((R_o*z"k+r-a>c)z_o"na))


r-o=z-k_r=a_c-z O na


mam woreczek foliowy
do niego zbieram pety
sklejam i w domu wypalam
po co mają się marnować
...