sobota, 6 marca 2010

status konkubentki

dziewczyna
o statusie konkubentki
wraca z miasta
ze swoim przydupasem
ich wziętym na kredyt
sprowadzonym
używanym i zużytym
golfem dwójką
w którym na pasach
są czerwone nakładki turbo
ona po swojej zmianie
na kasie w biedronce
zdjęła pieluchę
nie zużyła jej
więc schowała do torebki
bo może przyda się jutro
i w nagrodę za to
dla relaksu kupiła sobie
poczytny bzdurnik
pani domu z super konkursem
który czyta próbuje rozwiązać
w drodze powrotnej
może wygra główną nagrodę
a za te pieniądze
odmieni ich los
spłaci kredyt na samochód
lecz zadłuży się znów by kupić
w media markt płaski telewizor
a w głównym pokoju na stancji
położyć parkiet i
na różowo wymalować ściany

chodząca ruina

babcia lezy w łózku
w brudnej pościeli
w pomieszczeniu zaduch
czuć starością
na ścianach zmarszczyła się
i pożółkła tapeta
tak jak jej twarz
nie porusza się
nie prowadzi dialogu
stary kot gubi sierść
pod nią sklep spożywczy
wielobranżowy z wkładką
stałych pijaków
okupujących wejście pod
nieszczelnym oknem
naruszają jej spoczynek
w spokoju
ich już nie utemperuje
tak jak jeszcze lat parę wstecz
na krótko przed wylewem
nad nią jest mężczyzna
stary taksówkarz
w starym mercedesie beczce
nie poznaje w nim juz swojego wnuka
sprowadza sobie bezpńskie dziewczyny z ulicy
i uprawia z nimi seks na piętrze
cały budynek przedwojenny się wtedy trzęsie
rusza się i przemieszcza jakby
nigdy nie był wbity w ziemię
babcia chce już tylko spać
jej jedynym narzędziem
jest w prawej ręce drewniana laska
którą włącza telwizor rubin
zeby się rozgrzał
na kwadrans przed seansem
by oglądać całe pasmo seriali
klasyk moda na sukces
pierwsza miłość
kolejny odcinek m jak miłość
i brzyduli
żyje tylko w tym świecie seriali
i nim się wyłącznie karmi
ale teraz tą laską w swój
stary sufit wali
pokryty żółtymi starymi zaciekami
nisko nad nią zawieszony
dzwonią nad nią ozdoby żyrandoli
ucisza złotówę który u góry
głośno się p******i
nie słyszy efektu
choć budynek się porusza
ona nie ustępuje
dalej rytmicznie uderza
z wszystkich sił się napina
a paraliż wręcz z jej kończyn odpływa
słyszy kroki na schodach
ciche dudnienie
krzyż ze ściany spada na ziemię
echo w kamienicy
jest jak na dworcowym peronie
kot wydaje kociokwiki
gdy wtem na jej głowę
wprost na jej łóżko
z sufitu odpada kawał tynku
miażdżąc jej główkę
jej skurczone ciało
zabytkowy pamiątkowy żyrandol
macochy kuzynki zmarłej matki
cały z kryształu
rozbija się na drobne kawałki
zawala się kamienica
piętro po piętrze
i babcia ma już święty spokój
by pójść do nieba
zapadła się pod ziemię